środa, 7 czerwca 2017

Od Patrice CD Angela

Zbliżało się spotkanie zwierzęcych strażników z całej Ameryki. Odbywało się ono w Bostonie i to dwa razy w roku. Liczbę osób brających udział w spotkaniu znałam na pamięć. Z Teksasu, mojego miasta przybywał jeden chłopak, Sean, i osiemnaście dziewczyn, wraz ze mną. Z Meksyku przyjeżdżało dwóch ciemnoskórych chłopaków i sześć dziewczyn, a z Las Vegas sześć dziewczyn i czterech facetów. Jednak podczas tego trybunału doszedł ktoś zupełnie nowy. Dziewczyna imieniem Angela. Miała ciemne długie włosy do ramion. Była ładna. Przyglądałam się jej na uboczu. Potem do niej podeszłam.
- Hej - odezwałam się pierwsza. Ona zaś, odwróciła się pospiesznie w moją stronę.
- Cześć - odezwała się nieśmiało.
- Nazywasz się Angela? - spytałam posuwając się do przodu.
Ona kiwnęła głową. Widać było, że jest troszkę nieśmiała. Uśmiechała się do mnie.
- A ty... - zaczęła mówić i zmarszczyła brwi. - Nie pamiętam.
- Wszyscy tu przezywają mnie Patty. Jesteś nowa? - spytałam ją.
Ona uśmiechnęła się do mnie jeszcze bardziej.
- Tak. Hej... Patty, a ty z jakiego miasta jesteś? Bo ja z Meksyku... Ty chyba nie. Wydaje mi się, że jesteś z Las Vegas!
- O, nie - odparłam. - Jestem z Teksasu, jak to zwą, z krainy wolności. Będziemy się widywać na tych spotkaniach.
- Oczywiście. Ale następne spotkanie będzie z pół roku... - powiedziała. - Dasz mi swój numer telefonu? Mój jest taki... - Wymieniłyśmy się telefonami. Wkrótce obrada dobiegła końca i o dwudziestej czwartej wróciliśmy no swoich miast.

<Angela?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz